Wielka Piątka w Afryce – czy znasz ich więcej?

Jak to jest z tymi Piątkami w Afryce?

Świąt czas

I choć w Polsce już wszędzie dzwonki, renifery, choinki, lampki i migoczące gwiazdki, a marzeniem coraz większej ilości osób staje się puszysty wirujący w powietrzu śnieg, który zamawia każdy z nas na ten jeden wyjątkowy dzień w roku, bo Wigilia tuż tuż, to u mnie sporo pracy i wcale nie ze śniegiem związanej.

Afryka kiedyś

Wręcz na odwrót, właśnie „kroję na miarę” wyjazd do Afryki. Zapobiegliwi i doświadczeni podróżnicy tym razem wzięli na cel Tanzanię. Sąsiadująca z nią Kenia jest już im znana, szczerze zazdroszczę im tej Kenii. Pamiętam jak podczas naszego pierwszego spotkania Pan Michał z rozmarzeniem wspominał swój pierwszy pobyt tam z mała wtedy córką 30 lat temu. Nairobi w żadnej mierze nie przypominało dzisiejszej wielkiej i gwarnej afrykańskiej stolicy, safari to była wtedy przygoda rodem z „W pustyni i w puszczy” a nie świetnie zorganizowana wycieczka. A te noclegi w namiotach z ocierającymi się grzbietem o brezent słoniami… No cóż to się już zmieniło bezpowrotnie, teraz jest inaczej ale też pięknie.

I teraz im też zazdroszczę, chociaż znam te miejsca i byłam tam już osobiście, to od razu pakowałabym się i leciała wraz z nimi. Tym bardziej, że to wyjazd rodzinny, Pan Michał i ta sama córka tyle, że już dorosła i Jej dzieci a Pana Michała wnuki, cudnie.

Najpierw safari, potem wspinaczka na Kilimanjaro i wypoczynek nad oceanem. Wszystko w najbliższe wakacje. Nie opisuję szczegółów, bo wiem, że to niespodzianka dla wnucząt, a nóż przeczytają…?

Big 5

Ale to tylko wstęp, a tak naprawdę zatrzymałam się przy Big 5 czyli Wielkiej Piątce, pięciu szczególnych zwierzętach afrykańskich, którym przydomek dali myśliwi, to właśnie te zwierzaki zranione, postrzelone czy w obronie swych młodych były nadzwyczaj agresywne i bardzo waleczne.

Wielka Piątka Afrykańska to lew, lampart, słoń, nosorożec i bawół. I nie może być inaczej, choć widziałam wiele wariacji na temat geparda, hipopotama, ba nawet żyrafy. Nie, prawda jest jedna. I nawet jeśli dodacie wieloryba i rekina chcąc utworzyć Wielką Siódemkę to będą to twory nowoczesności, Wielka Piątka jest tylko tradycyjna: lew, lampart, nosorożec, słoń i bawół.

Na safari

Ale nie będę opisywać teraz poszczególnych zwierzaków z Wielkiej Piątki, bo te znane najbardziej nie kryją już prawie żadnych tajemnic, są oczywiście marzeniem każdego przylatującego do Afryki na safari. Najtrudniej zawsze znaleźć lamparta, pozostałe zwierzęta powinny pojawić się podczas jednego z safari, których zazwyczaj na każdej wyprawie jest przynajmniej kilka.

Ugly Five

Ale może nie wszyscy słyszeliście o Brzydkiej Piątce? Pomyślcie które zwierzaki Afryki mogłyby się tu znaleźć i czy na pewno zasłużenie?

Marabut nie mylić z bocianem

Marabut, wielkie ptaszysko na badylowatych nogach, o długiej szyi i z charakterystycznym czerwonym wolem oraz łysą głową. Przyznaję, do urodziwych to on nie należy, i choć z angielskiego to stork czyli odmiana bociana to daleko mu do naszego Kajtka.

Sęp na podium

Numer dwa to także ptak i nie chcąc być posądzoną o niechęć do ptaków muszę się jednak zgodzić z mianem brzydkiego. Bo jak u sępa doszukać się uroku, wdzięku i finezji? I choć pewnie znam co najmniej dwóch zapalonych miłośników ptaków, którzy by starali się mnie przekonać do zmiany zdania, to sęp w moich oczach do najpiękniejszych nie należy. A kiedy przypomnę sobie te wielkie uczty sępów nad padliną i ten zapach dookoła, to nie jest to klimat godny większego wyróżnienia dla tego ptaka.

Hieny chichot

Półmetek i numer trzy to hiena. Ni to pies ni wydra, charakterystyczna sylwetka z obniżonym zadem  zdradza ją już z daleka, kiedy przemyka o zmierzchu chowając się na granicy traw. Sawanna idealnie maskuje nakrapiane lub pręgowane futro hieny. Pamiętam ten jej charakterystyczny chichot, i choć zanim dotarłam do Afryki to kojarzyłam hienę tylko z rymowankami i śmiechem to w rzeczywistości kiedy staliśmy na pustej drodze pośrodku sawanny ciemną nocą obserwując gwiazdy i wypatrując zwierząt nocnych jej dźwięczny śmiech był nie do pomylenia i naprawde budził strach.

Gnu czy na pewno?

Gnu to numer 4 (choć kolejność jest dowolna), mój numer 4. Mniej je lubię od kiedy stado biegnących gnu zadeptało Króla Lwa w kanionie wyschniętej rzeki. Ale tak serio nie jest to wcale brzydkie zwierzę. Żyjące stadnie pięknie wygląda na tle szarej lub zielonej sawanny. Magiczny widok na gnu to wielka wędrówka zwierząt, kiedy to dziesiątki setek tych zwierząt przemieszczają się pomiędzy Kenią a Tanzanią tworząc szarą żywą lawę pędzącą bez opamiętania. Krzywdzący ten wyrok dla gnu.

W obronie Pumby

A na samym końcu guziec, i ten wybór już całkowicie oprotestowuję. Afrykańska świnia z charakterystycznymi wyrostkami (guzkami) i kłami oraz ogonkiem antenką jest ozdobą każdego safari. Nie można oderwać od niej oczu kiedy klęka na przednich nóżkach i ryjkiem wygrzebuje robaczki, korzonki i inne przysmaki. I ten ogonek, który niczym drut prosty sterczy w górze i jak radar ostrzega przed niebezpieczeństwem. Ja lubię guźce i na pewno nie wytypowałabym ich do Brzydkiej Piątki.

Czyli mamy już 10 a nawet 12 różnych zwierząt, dla których bezwzględnie warto wybrać się na safari. Są jeszcze inne rankingi, tych najmniejszych, tych najbardziej fotogenicznych, i tak pewnie każdy mógłby na swój użytek wymienić kolejne Piątki ale warto znać choćby te dwie podstawowe.

*****
Podróże do Afryki

 

 


  • udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *