Niespodziewanie szybki powrót

Miał być romantyczny walentynkowy Kair i idealnie dopięty plan po podróży do Jemen. Wystarczyła jednak jedna wiadomość o zmianie lotu, by wszystko się posypało.

Zamiast kolacji z widokiem na piramidy – 800 kilometrów przez pustkowia do Oman, wyścig z czasem i nerwowa walka o bilety.

To historia o tym, jak szybko marzenia zderzają się z rzeczywistością – i jak rodzi się z tego prawdziwa przygoda.

Między kałasznikowem a kadzidłem, czyli przetarcie szlaku w Jemenie

Jemen od dawna był na mojej liście – fascynował, intrygował, trochę niepokoił. Spodziewałam się świata zupełnie innego niż Sokotra, a znalazłam kraj pełen podobieństw i jeszcze większych kontrastów. To opowieść o podróży pod ochroną, o byciu jedyną kobietą turystką, o pięciu modlitwach dziennie, kałasznikowach na targu i rozmowach, które zostają w głowie na długo. Bez filtra. Bez lukru. Szczerze o Jemenie.

Sokotra straszy

Jesteśmy w samolocie na Sokotrę. Przed nami tygodniowy pobyt na jemeńskiej wyspie. Lecimy rodzinnie, dwójka dorosłych i trójka dzieci. Najmłodsza Zosia ma sześć lat. Rodzinna wyprawa na Sokotrę Wybrałam ten kierunek, bo wyspa jest piękna, dziewicza, dzika i nie jest naznaczona cywilizacją. Mamy wiele obaw związanych z „wyjątkowymi” warunkami podczas pobytu. Zrezygnowaliśmy z pobytu w…