Dzień 10: nawet zły przewodnik nie jest w stanie zepsuć atmosfery Marrakeszu.

[su_carousel source=”media: 211,206,205,204,203,202,191″ link=”lightbox” title=”no”] Leniwy poranek w naszym riadzie w Marrakeszu. Piękna pogoda, śniadanie inne od innych, tęsknimy już za naszymi smakami. Serek, ziemniaczki – tak tego nam już brakuje. Ale wyspani i rześcy ruszamy na zwiedzanie miasta. Spotykamy się z naszym przewodnikiem lokalnym, który ma wejście smoka bo składa nam już dzisiaj życzenia…