Na reportaż Marzeny Figiel Strzały natrafiłam zupełnie przypadkowo dawno temu, szykując się do wyjazdu na Madagaskar. Zawsze poza tradycyjnymi przewodnikami, przeczesuję także Internet w poszukiwaniu podcastów, filmów czy materiałów na YouTube.
Kopalnie szafirów
Znalazłam materiał o dzieciach pracujących w kopalniach szafirów. Zatopiłam się w kolejnych minutach przejmującego materiału. Miałam wrażenie, że rozpoznaję twarze dzieciaków, bo za każdym razem podczas naszych pobytów na Madagaskarze odwiedzałam to miejsce. Nie było łatwo, każdy przewodnik zwodził mnie, opowiadając, że kopalnia jest zamknięta, albo, że akurat dzisiaj tam nikt nie pracuje, czasem nawet kłamiąc, że szafiry się już skończyły w tym miejscu i kopalnie zostały zamknięte. Ani razu się nie poddałam i za każdym razem prawda wychodziła na jaw. Byliśmy i widzieliśmy na własne oczy to, co Marzena pokazywała w swoim materiale. Nie mogła ująć tego lepiej. Wciągnęłam się, odkryłam Jej kanał na You Tubie, obejrzałam kolejne reportaże.
Kenia, Indie, Bangladesz
Kenia, byłam, widziałam… materiał poruszył mnie do głębi; Indie… to przecież także dobrze znany mi kraj, problem pracujących dzieci także; Bangladesz… tam nigdy jeszcze nie byłam, ale film obejrzałam, a potem pokazałam go także własnym dzieciakom, by sprowokować dyskusję na temat zakupów markowych ubrań.
Myśl o dołączeniu do pomocy kiełkowała we mnie od dawna. Zaczęłam obserwować Marzenę w mediach społecznościowych. Widziałam, jak szeroko działa, by dotrzeć do większego grona odbiorców, by poruszyć coraz liczniejsze kręgi wrażliwych osób.




Od dawna nosiłam się z zamiarem napisania do Niej, by zaproponować swoją pomoc. Chciałam zaangażować do wspólnej akcji moich Gości i moje Pilotki.
Wtajemniczyłam Weronikę, która mnie wysłuchała, przyznała, że to świetny pomysł i czekała, aż napiszę tekst i przygotuję maila.
Impuls z Iten
Szukałam okazji, czekałam na odpowiedni moment. Nadszedł bardzo niespodziewanie. Prasowałam rzeczy na kolejny wyjazd. Był wrzesień. Mignęła mi ostatnia rolka Marzeny opowiadająca o wizycie Marzeny w Kenii. Odwiedziła Iten, niewielką miejscowość, gdzie dzieciaki trenują bieganie, a przedsiębiorcza Viola Cheptoo Lagat założyła fundację pamięci utalentowanej lekkoatletki, która po zdobyciu złotego medalu na olimpiadzie w Paryżu została zamordowana przez własnego męża.
Marzena pokazała życie dzieciaków chcących trenować i biegać, marząc o wielkich wygranych.
Wspomniała o wszystkich ich bolączkach, braku odpowiedniego pożywienia, wody pitnej, sportowych butów i dresów, braku pieniędzy na szkołę i edukację. Jednocześnie uchwyciła ducha walki, wigor, zaciętość i serdeczność.

Bardzo czytelnie przedstawiła koszt rocznego wsparcia jednego dziecka. Zaimponowała mi całkowicie czytelnym podsumowaniem kosztów łącznie z przewalutowaniem, a nawet opłatami za przelew.
670 PLN tyle wynosi koszt pomocy na rok dla jednego młodego sportowca.







Odłożyłam żelazko i wysłałam maila. Ot tak, po prostu, krótką wiadomość do Marzeny, przedstawiając siebie i proponując konkretną pomoc.
Odpowiedź z Instagrama nie przychodziła. Podczas kolejnych nagrywek filmików dla ESTY z Weroniką potwierdziłam, że skontaktowałam się z Marzeną. Tym razem Weronika wysłała ten sam tekst jako mail i już nie musiałyśmy czekać. Odpowiedź przyszła natychmiast.
Start zbiórek wśród Turystów
Nasza gotowość do pomocy została przyjęta z wielką serdecznością. Ja właśnie ruszałam do Pakistanu. To była pierwsza trasa, podczas której udało się nam ufundować całoroczną pomoc dla jednego dziecka w Kenii. Zachęciłam do wspólnej akcji moje Koleżanki Pilotki, które w trakcie prowadzenia swoich grup na całym świecie opowiadają o Marzenie i jej reportażach oraz fundacji. Każda kolejna grupa dorzuca do wspólnej puli swoją składkę.
Od 16 września udało się nam przelać na konto fundacji już sporą kwotę pieniędzy. Kilka dni po zaksięgowaniu pieniędzy, dostajemy informację, dla kogo konkretnie pieniądze zostały przekazane i komu już udało się pomóc.


Dzieci jest dużo więcej, mamy o co prosić. Wierzymy, że nasze działania pomogą kolejnym maluchom w realizacji ich marzeń.
Dopingujemy Marzenie podczas Jej kolejnych podróży. Sami także rozglądamy się w poszukiwaniu tematów na kolejne reportaże.
P.S.
Ja szczególnie czekam na reportaż z plantacji jaśminu w Egipcie. To będzie z pewnością mocny materiał.

