Dominika – to dopiero niespodzianka

Aż dla czwórki z nas Dominika wygrała ranking na najpiękniejszą wyspę na naszej trasie. Oto lista naszych niespodzianek.

1. Lewostronny ruch i… pionowe drogi

Lewostronny ruch był zaskoczeniem dla naszych dzieciaków, które długo nie mogły się przyzwyczaić, że Tata prowadzi nie po swojej stronie. My byliśmy gotowi na jazdę po lewej stronie, wiedząc, że lecimy na wyspę należącą niegdyś do Wielkiej Brytanii a do dzisiaj będącej członkiem Wspólnoty Brytyjskiej. Dla nas jednak zaskoczeniem były całkowicie strome niemalże pionowe podjazdy i bardzo wąskie drogi. Nie tylko raz czy dwa samochody przed zakrętem trąbiąc, ostrzegały te nadjeżdżające z naprzeciwka o trudnej mijance, ale co zakręt słychać było alarm ostrzegawczy.

2. Stacje benzynowe i płatności

To jeszcze do samochodu my dodamy, że nie na wszystkich stacjach można było płacić kartą, wyspa mała, stacji bardzo niewiele i jeszcze loteria gdzie się da zapłacić kartą, a gdzie akceptowana będzie tylko gotówka. Ułatwieniem był dolar amerykański, który płynnie przeliczany był niemal wszędzie na tutejszą walutę.

3. Zakupy z paszportem

W supermarkecie, płacąc kartą, zostałam poproszona o swoje ID, miałam paszport, i Pani bardzo starannie sprawdzała imię i nazwisko właściciela karty z danymi z paszportu. Myślałam, że to może połączone jest z wysokością rachunku, który tego dnia przekroczył 100 USD, ale kolejnego dnia kiedy kupowaliśmy zaledwie kilka lodów za drobne dolary, pani znowu poprosiła o dokument.

4. „Przydasie” przy drodze

Ciągniemy temat samochodów, tylu gruchotów porzuconych wzdłuż dróg dawno nie widzieliśmy. Sądząc po ich zarośnięciu przez różne rośliny, drzewa, liany, a nawet rośliny ozdobne muszą sobie tak stać już bardzo długo. Pytaliśmy miejscowych skąd taki proceder, otóż to wszystko to przydasie, które odstawione na bok czekają na swój moment. Praktyka bardzo częsta.

5. Kolorowe domki

Kolorowe domki, większość z nich to konstrukcje drewniane, na wysokich podestach. W górach bez klimatyzacji, na dole z klimatyzacją. Te kolory bardzo mi się podobały, odważne, żółte, błękitne, turkusowe, pomarańczowe, im bardziej wyraziste, tym bardziej charakterystyczne.

6. Karaibska Pani Mama

Pani Mama z Karaibów w pakiecie. Tego się nie spodziewaliśmy, choć wynajęliśmy willę na wyłączność, to mieliśmy panią, która codziennie rano o 7:00 przychodziła do pracy, siadała sobie skromnie pod okienkiem na tarasie i przeglądała komórkę, czekając aż ktoś z nas otworzy główne drzwi i zaprosi Ją do środka. Była po to, by przygotować nam śniadanie, ponieważ robiła to bardzo starannie, ale za wolno jak na nas pozwoliliśmy jej popracować tylko dwukrotnie, pozostałe dni obsłużyliśmy siebie sami. Pani także sprzątała nasze pokoje podczas naszej nieobecności, pracowała do 15:00. Tak cyrklowaliśmy z naszymi planami, by wcześniej do domu nie wracać. Pani miała jeszcze fatalną manierę poprawiania nas i wszystkiego, co zrobiliśmy, buty odstawiała na według niej lepsze miejsce, podpowiadała którym nożem lepiej kroić ananasa, instruowała, na które podstawki odstawiać zimne szklanki a na które ciepłe… Pytała, dokąd wychodzimy i o której wrócimy. Jak u dociekliwej Babci w domu…

7. Wypożyczalnia – styl karaibski

Mieliśmy przygotowane międzynarodowe prawo jazdy i byliśmy gotowi wykupić specjalne pozwolenie na jazdę po Dominice, okazało się na miejscu, że nikt niczego od nas nie chciał. Wypożyczalnia samochodu sprowadziła się do jednej Pani Charlotte, która stała z kluczykami przy samochodzie po wyjściu z promu. Tak samo zdawaliśmy auto, wyjeżdżając z Dominiki.

8. Gdzie są smaki Karaibów?

Nadal bezskutecznie poszukiwaliśmy smaków Karaibów na Dominice. Powtórka z rozrywki, drogo a niesmacznie. Kurczak, ryba, czasem ośmiornica. Najczęściej jednak po wejściu do knajpy pani kelnerka/właścicielka/wszystko wycierała z tablicy menu pozycje, których nie ma, zostawiając nam najczęściej dwie na liście. Ubogo z tym dobrym jedzeniem na wyspie.

9. Ucieczka w góry przed upałem

Pogoda, dzięki temu, że wynajęliśmy willę w lesie równikowym i to wysoko, uciekliśmy od męczących upałów. Na wybrzeżu lekko 36 stopni, a my wjeżdżając do siebie, z kolejnymi metrami traciliśmy upał i temperatura spadała, do przyjemnych 28 w willi. Minusem był hałas kiedy padał deszcz, a dudniło nieprzeciętnie kiedy lało jak z cebra, zwykły blaszany dach miał też swoje minusy.

10. Zaskakująco – brak komarów

Na plus brak owadów, w takim klimacie i przy takiej wilgotności spodziewaliśmy się komarów i to setek, meszek i innych latających stworzeń, a tymczasem obyło się bez wielkich akcji pryskania się specjalistycznymi preparatami na owady.

11. Angielski – nasz sprzymierzeniec

Jak dobrze, że wyspa mówi po angielsku, cóż to za wygoda i ułatwienie, kiedy wszyscy i wszystko jest znowu zrozumiałe.

12. Karaibskie fryzury

Włosy: niemal każdy miał tu wymyślne fryzury; dredy, grube powrozy, wymyślne warkoczyki, doplatane sztuczne włosy, „dżdżownice”, mini warkoczyki, sporo różnych wariantów modowych. Od małego po starego każdy miał coś fikuśnego na głowie.

13. Wyspa bez tłumów

Pusto, może to niski sezon, a może taki urok wyspy. Nie chciało się nam wierzyć, że przez pół roku, kiedy przypływają tutaj wycieczkowce, wyspa przeżywa oblężenie. Tego byśmy nie chcieli przeżyć, większość topowych atrakcji mieliśmy na wyłączność.

14. Canyoning – atrakcja numer jeden

Canyoning – to atrakcja, która wygrała bezkonkurencyjnie ranking najlepszych atrakcji na wakacjach. Nie tylko emocjonujący, ale przede wszystkim bardzo profesjonalnie przygotowany i przeprowadzony. Brawo.

15. Mister Dominiki i zakupy

Zupełnie przez przypadek na stoisku z owocami, gdzie obkupiliśmy się w przepyszne awokado, ananasy, mango, papryczkę, kokosy, ogórki poznaliśmy przemiłego i bardzo kontaktowego sprzedawcę, który jak się okazało, był niegdyś Misterem Dominiki. Zaprzyjaźniliśmy się trochę.

16. Wszyscy się znają

Wyspa jest mała, mieszka tu tylko 70 tysięcy ludzi. Wszyscy się znają, byliśmy przekazywani sobie z rąk do rąk. Wystarczył impuls, mała iskierka, a już byliśmy zaopiekowani i przesyłani dalej i dalej.

17. Wieloryby – spotkanie z bliska

Ja muszę napisać o wielorybach, bo to rzadkość, żeby zobaczyć je z tak bardzo bliska i tak bardzo dokładnie, a tutaj wydaje się, że nawet poza najlepszym czasem na ich oglądanie wyszło to bardzo naturalnie i wyśmienicie.

18. Rum, piwo, wszędzie

Rum i piwo, sporo tego się tu produkuje i pije, wszędzie.

19. Dominikańska czekolada

Czekolada – doprawdy mają własną czekoladę, jedyna fabryka, która skupuje i hoduje własne kakaowce, a potem przerabia je na wyśmienitą czekoladę. Także z dodatkami.

20. Wracam i to szybko!