Mój schemat pakowania
Sama działam już według pewnego schematu podczas pakowania, z głowy, nie z kartki. I oczywiście mimo tylu wyjazdów rocznie, a może właśnie dlatego, zdarza mi się pominąć czasem naprawdę istotne rzeczy.
Przygotowując naszych Klientów do wyjazdów, mamy w liście praktycznym czasem bardzo pokaźną listę rzeczy, które warto zabrać. Od czasu do czasu zdarza się, że słyszę zdziwienie ze strony Gości:
A po co nam zapałki?
A na przykład do zapalenia świec, kiedy wyłączono nam prąd w Boliwii, i zapowiadało się na długi i ciemny wieczór, nasze zapałki uratowały sytuację, bo o świeczki nie było trudno, ale już zapałek hotel nie miał.
Scyzoryk?
O to wytłumaczyć mogę bardzo prosto, ileż to razy robiliśmy sobie piknik wprost na wydmach, czy na pustyni, albo pod akacją na sawannie. I taki sprytny podręczny nożyk, którym można na miejscu obrać ananasa czy mango, a potem pokroić owoce na mniejsze kawałki. Takim scyzorykiem można też dokręcić rączkę u walizki czy odpadające kółko. Może się też przydać, by otworzyć zapieczone okno w busiku… zastosowań jest więcej niż wymyślił sam producent scyzoryka.
Korkociąg?
No to pytanie nie powinno mnie zaskakiwać, bo korkociąg służy do jednego… bywają kraje, w których wina nie ma w ogóle, ale są i takie, gdzie można kupić całkiem dobre wina wszędzie. Korkociąg pod ręką pomaga otworzyć butelkę schłodzonego białego wina w drodze. Czasem ratunek w trudnych sytuacjach, czasem dopełnienie wyjątkowych chwil, a czasem po prostu element wyjazdu.
Czy naprawdę musimy pakować ciepłe skarpety, milusią piżamkę lub kalesony?
Jeśli taki wpis pojawi się na liście w Waszym liście praktycznym, należy spodziewać się chłodnych nocy. Nie bagatelizujcie tego wpisu, nawet jeśli prognoza pogody usilnie pokazuje ponad 20 stopni w dzień w Mongolii czy Boliwii albo Peru czy w Ekwadorze. Nic bardziej mylącego, nocą temperatury spadają tam nawet do blisko zera. Czasami na ratunek przychodzi termoforek serwowany przez hotel, czasami podgrzewany koc w łóżku, może być piecyk albo koza, lepiej jednak być utulonym własnym ciepłem. Safari też lubi czasami chłód i to bardzo przenikliwy. I tak, widziałam już nieraz puchówki w Afryce, a nawet czapki, szaliki i rękawiczki.
Z tymi mokrymi chusteczkami to tylko taki standardowy wpis?
Nie zawsze, są takie miejsca, gdzie mokre chusteczki mogą przydać się bardziej niż gdzie indziej. Bywamy w bardzo odległych i egzotycznych miejscach. Sokotra, Sudan, Papua i Nowa Gwinea, Irian Jaya, to choćby krótka lista kilku miejsc, gdzie najczęściej podczas noclegów w namiotach i braku bieżącej wody chusteczki ratują życie.
Chyba taśmy i bąbelków nie musimy pakować?
Pewnie, że nie, ale taśma już nieraz uratowała nam życie w wielu krajach, najczęściej pożyczamy ją sobie, gdy rozpadają się nam walizki i torby, co wcale nie jest aż tak rzadkie. Taśma jest bezcenna przy pakowaniu skarbów z podróży. Folia bąbelkowa i dobra taśma zabezpieczą nawet najbardziej kruche skarby, które można wtedy bezpiecznie zapakować do walizki.
No ale chyba żeli i szamponów to nie musimy zabierać z Polski?
Nie musicie, ale czy naprawdę warto biegać w poszukiwaniu kosmetyków na drugim krańcu świata zaraz po wylądowaniu? Błędnym jest założenie, że w każdym hotelu żel pod prysznic i szampon będą na miejscu. Mamy w swojej ofercie bardzo szeroki przekrój różnych hoteli na całym świecie i choć wydawać by się mogło, że wszystkie hotele podlegają tej samej standaryzacji, to 4* we Włoszech, a 4* w Uzbekistanie czy 4* na Kubie znaczą zupełnie co innego. Przy obecnym wyborze i dostępności wszelkich pojemności kosmetyków można swoją kosmetyczkę spakować tak zmyślnie, że jej waga będzie tylko niewielką częścią składową w bagażu głównym.
O czym zapominam?
Zdarza mi się nie spakować pojedynczych kosmetyków, szczotki do włosów. Dokupowałam już kilkukrotnie odpowiednie przejściówki do prądu, bo zabrałam niepasujące do danego kraju.
Kurtka na deszcz lubi mi się nie spakować, zakładam zawsze słońce na trasie i po prostu nie myślę o niej zbyt często. Podobnie mam z nakryciami głowy, choć w wielu miejscach są wręcz niezbędne, pomijam je często przy pakowaniu…
Jak nie mam już jak domknąć wieka walizki, to zostawiam kolejną parę butów, których zabieram na wyjazd zawsze więcej niż powinnam, bo je po prostu lubię. Odkładam też książki, które ważą i zajmują sporo miejsca, kiedy je pakuję do walizki, zawsze mam marzenie, że znajdę czas na ich przeczytanie. Często jednak przewodniki kradną cały mój czas.
Raz zapomniałam włożyć do walizki torby z bielizną i skarpetkami. Wylądowałam w głuszy w jednych majtkach. Do dzisiaj mam falbankowe majteczki w kropeczki i różyczki, które nabyłam ratunkowo w lokalnym sklepie. Leżą sobie jako pamiątka z azjatyckiej dżungli.
Razem mamy wszystko!
Latając regularnie i w grupach małych i większych, daję głowę za to, że razem mamy naprawdę wszystko. Warto pytać.
Nietypowe klucze naprawcze? Imadła? Zestaw do szycia ludzkich ran? Grzałka? Kocher? Termofor? Cooler do wina? Maseczki do twarzy? Kalosze? Peleryna wojskowa? Zestaw szmatek do czyszczenia? Płyn do mycia naczyń? Proszek do prania i linka do powieszenia prania? Mam wymieniać więcej?
Nic mnie nie zaskoczy. Chyba że najlepsze dopiero przede mną.




