Dzień 9: w Maroko jak w życiu – nie zawsze warto kochać to o czym wiedzą wszyscy mimo pożądania i sławy, perły ukryte są z dala od ludzi! Walka pomiędzy Marrakeszem a Fezem – dylemat wyboru.

Budzimy się mając piękny widok na kazbę. W pełnym słońcu wygląda naprawdę ciekawie. Asia znajduje nieopodal naszego hotelu stajnię z końmi, bardziej zadbanymi od tych, które spotykamy tutaj na co dzień. Zbieramy się i powoli ruszamy dalej. Jesteśmy nadzwyczaj punktualni, nie zdarzyło się nam wyjechać choćby z minutowym opóźnieniem. Dzisiaj także jesteśmy gotowi do drogi…

Dzień 8: Maroko udowadnia, że baśnie z 1001 nocy istnieją naprawdę!

Od rana biegam i zbieram podpisy w książce dla Gosi. Okrągłe urodziny w Maroko to coś. Wszyscy cieszą się, że zapowiada się miły wieczór. Najpierw jednak musimy przejechać kawałek drogi. Ruszamy punktualnie i co kilkadziesiąt kilometrów fundujemy sobie postoje. Tym bardziej, że droga dzisiaj obfituje w mnóstwo pięknych miejsc. Najpierw Dolina Dades, tu postoje raz…

Dzień 6: Sahara – wielbłądy nie są dla wszystkich!

Niektórzy z nas wstali na wschód słońca, inni odespali wczorajszą długą drogę przez pustynię i spotykamy się na śniadaniu. O 10:00 mamy iść na spacer po okolicy. Czujemy jak to jest maszerować po piasku, wydmy są zdradliwe, czasem mają twarde usypane grzbiety i stąpa się po nich bardzo wygodnie, kiedy indziej niestety zapadamy się po…

Dzień 5: Długa droga przez Atlas na Saharę

Dzisiaj opis mógłby być bardzo krótki: jedziemy 10 godzin przez pustynię. I tyle, albo aż tyle. Okazuje się, że czasami takie dni też muszą być tym bardziej jeśli chcemy zobaczyć różnorodność Maroko i przenieść się ze średniowiecznej mediny do piaskowych kazb i ksarów. Budzimy się wcześnie a z nami na pewno cały riad gdyż budynek…

Dzień 4: Fez – tygiel średniowiecza, rzemiosła i nowoczesnego Maroko – to lubię najbardziej!

Marzec, a w Fezie wiosna, słońce wpada przez małe okienka w dachu. Na zewnątrz wprawdzie jeszcze rześko, ale z pewnością w ciągu dnia zrobi się cieplej. Zaczynamy dzień od śniadania, oczywiście nie obędzie się bez śmiesznych pomyłek i małych nieporozumień, ale pan kelner, który wymiennie jest tu także recepcjonistą i bagażowym zdobył nasza sympatię, więc…

Dzień 3: Małpy na łańcuchach i głowy baranie na sznurku

Korzystając z okazji że jesteśmy w Chefchaouen także rano przesuwamy nasz wyjazd na 9:00 tak by jeszcze przed śniadaniem zdążyć wyjść do miasta z aparatami. Okazuje się, że każdy pokój ma przynajmniej jednego przedstawiciela na naszej przechadzce. Ruszamy po prostu przed siebie bez mapy, planu i żadnych konkretnych celów. Jakże inne miasto mamy teraz przed…

Dzień 2: Casablanca, Rabat i Chefchaouen: wielki plan na dzisiaj

Poniedziałek, wstajemy dość wcześnie bo mamy sporo do zobaczenia dzisiaj a jeszcze więcej do przejechania. Maroko to wielki kraj, dwa razy większy od Polski. Na szczęście zmiana czasu dla nas korzystna, oszczędzamy godzinę, czyli śpimy dłużej i niby pobudki o 6:00 tutaj to dla nas cały czas jeszcze 7:00 w Polsce. Spotykamy się na śniadaniu….

Dzień 1 dniem technicznym w chmurach

Zjeżdżamy się do Warszawy z różnych miast w Polsce. Mamy Szczecin, Kraskowo, Warszawę, Poznań,  Kraków ale jest i zagranica Szwajcaria i Niemcy. Bardzo mocno grupa się nam złożyła. Odprawa na lotnisku dzisiaj wyjątkowo mało sprawnie mimo wcześniejszej odprawy on-line czekamy w kolejce na nadanie naszych bagaży. Potem już tradycyjnie kolejka kontroli bagażu i jesteśmy w…

Chcę odkryć inne Maroko – wspomnienia sprzed 14 lat!

To już tylko cztery dni i lecę ponownie do Maroka. Cieszę się bardzo. Nie jest to moja pierwsza wyprawa w te strony, ale trzecia, mimo wszystko „czuję” te strony świata wyjątkowo dobrze a wtedy radość powrotów jest tym większa. Nie zawsze jednak było tak różowo. Po raz pierwszy w Maroko byłam w 2003 roku, do…