Czy Islandia to kierunek na wyjazd z dziećmi?

Jak tu wybrnąć by odpowiedzieć jak najbardziej precyzyjnie…

Tak dla dużych, nie dla małych
Muszę podzielić dzieci na te małe i te większe. Niech granice wieku wyznaczy sobie każdy sam, bo dzieci są różne i wiek czasami nie jest jedynym wyznacznikiem jakichkolwiek podziałów i kategoryzowania.
Podczas ostatniej naszej wizyty w tym kraju, spotykaliśmy często, nawet dość często Rodziców z dziećmi, zacznijmy najpierw od tych zupełnie malutkich, jeszcze w wózkach czy nosidełkach. Przy okazji te drugie czyli wszelakie chusty, nosidła na plecy, plecaki sprawdzą się o wiele bardziej niż duże spacerówki na szerokich kołach czy małe poręczne spacerówki. Doświadczyliśmy na początku maja iście islandzkiej aury mając jednego dnia cztery pory roku. Wiało, padało, zacinało deszczem a potem nieśmiało przez grubą warstwę chmur przebijało się słońce. Żaden wózek nawet nie wiadomo jak opatulony kocykami, pieluszkami czy ceratkami nie będzie dość przytulny by ogrzać takiego malucha. Skoro już uparliśmy się, żeby takiemu brzdącowi Islandie pokazać zadbajmy odpowiednio o jego strój oraz komfort. Pamiętajcie, że nie ma tam zbyt wielu okazji by w cieple i pod dachem przewinąć Bąbla czy go spokojnie nakarmić. Może to jeden z argumentów za tym by jednak odczekać, aż maluch stanie się nastolatkiem?

A gdzie woda?
Co dzieciaki lubią najbardziej na wakacjach? Moje wodę, musi być codziennie, najlepiej od rana do nocy, postać i forma są drugorzędne, równie zadowolone będą mogąc korzystać z basenu jak i strumyka, pięknej plaży czy jeziora, byle woda była. A tu i owszem wody dość, ale ta dookoła wyspy pieruńsko zimna i to przez cały rok; basenów niewiele, jeśli już są to często gorące źródła, które ze względu na wysoką temperaturę na kąpiele dla dzieci się nie nadają, zostają baseny miejskie i kąpieliska, które o wiele ciekawsze i większe znajdziecie u siebie.

Daleko tu
Droga się dłuży nawet dorosłym, czym zając takie maluszki, co tu liczyć, albo odgadywać po drodze, fantazji zabraknie Wam już drugiego dnia.
Ale to wcale nie znaczy, że na Islandię nie warto zabierać dzieciaków. Wręcz przeciwnie, to świetny pomysł na wakacje z kilkunastoletnimi dzieciakami, które chciałyby przeżyć coś wyjątkowego.

Dzikie wakacje
Po pierwsze nie będziecie ich zamęczać zwiedzaniem zabytków, kościołów, ruin starożytnych bo takowych tam nie ma. Po drugie dookoła natura, przyroda i to taka dzika i na wyciągnięcie ręki bez barierek, płotków, wszędzie można się wskrobać, wejść, choćby na szczyt wzgórza skąd spada wodospad, albo do wnętrza skały, gdzie woda spada z kilkunastu metrów, można też wybrać się na poszukiwanie rzadkiego gatunku mchu a noc spędzić pod gwiazdami. Właśnie chcielibyście podobnie jak bohaterowie naszych książek z młodości spędzić kilak nocy na kempingu pod gwiazdami w namiotach, myć się pod prysznicem ustawionym pośrodku niczego i popijać wino z kubka przegryzając konserwy i bagietę? Pod pretekstem poświęcenia się i wakacji z dzieckiem macie dwa w jednym, wasze nastolatki będą zachwycone nocując ot tak w wyznaczonych wprawdzie miejscach ale w zupełnej dziczy a wy zrealizujecie swoje marzenia z dzieciństwa.

A ile to kosztuje?
Dzieci na wakacjach kosztują – tu może być trochę taniej bo nie ma nawet okazji na wydawanie pieniędzy, zakupy robi się akurat tam gdzie sklep jest i jaki jest, pamiątek co kot napłakał i tylko w wyznaczonych i łatwych do przewidzenia miejscach – czyli można je umyślnie sprytnie pominąć. Gry, zabawy, Internet? Tylko duże miasto a takich są aż dwa no może trzy.

Zanim się spakujesz
Gdybyście zapytali mnie o odpowiedni wiek na pierwszy wyjazd na Islandię to zabrałabym tam już dziesięciolatki, wcześniej jednak przemyślałabym wybór tego kraju na wakacje. Jest tyle innych świetnych opcji – warto to przemyśleć.

Wyprawa na Islandię
ESTA Dzieciom


  • udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *