Co zabrać w podróż?

Pakowanie to sztuka… i źródło najlepszych podróżniczych historii. Od zapałek, które ratują wieczór bez prądu, przez scyzoryk na pustynny piknik, aż po ciepłe skarpety potrzebne w tropikach bardziej, niż się wydaje. Czytaj o rzeczach, które ratują sytuację… i tych, o których zapomnieć zdarza się nawet najbardziej doświadczonym podróżnikom.

Mieć czy zjeść?

Z podróży przywozimy nie tylko wspomnienia, ale też… całe walizki smaków. Egzotyczne owoce, przyprawy, herbaty, alkohole – wszystko pachnie przygodą i kusi, by zabrać kawałek świata ze sobą. Tylko czy ten smak naprawdę da się przenieść do domu?
Dlaczego to samo limoncello nad brzegiem morza smakuje lepiej niż w domowej kuchni? Czemu napoje, które na końcu świata wydają się wyjątkowe, po powrocie tracą swój urok? I ile z tych wszystkich kulinarnych „trofeów” faktycznie zjadamy, a ile latami czeka na swoją kolej w szafkach?
To lekko przewrotna, bardzo prawdziwa opowieść o podróżniczych zakupach, emocjach i smakach, których… nie da się zapakować do walizki.

Bitwa pomiędzy gorylami i szympansami

Kogo pokochaliśmy w Ugandzie bardziej – goryle czy szympansy?
Podczas naszej ostatniej wyprawy ten temat wywołał prawdziwą burzę… i zakończył się idealnym remisem! Zestawiamy dla Was dwa niezwykłe spotkania: bardziej dostępne, energiczne i zaskakujące szympansy oraz majestatyczne, poruszające do łez goryle.
Które doświadczenie jest bardziej intensywne? Co jest trudniejsze? I które zostaje w sercu na zawsze?

Uganda. Trekking na goryle

Trekking na goryle w sercu ugandyjskiej dżungli miał być spełnieniem marzeń… i był – choć zupełnie nie takim, jak się spodziewaliśmy. Błoto po kostki, osuwiska, nieprzejezdne drogi i improwizowany transport to tylko początek tej historii. A potem… stanęliśmy oko w oko z gorylami. I wszystko przestało mieć znaczenie.

Zaczarowany, czy przeklęty? Jaki jest trzewikodziób?

Czy trzewikodziób naprawdę potrafi rzucić czar? Ten niezwykły ptak od lat wymyka się moim próbom spotkania w naturze: przeszkadzają ulewy, opóźnione loty, a nawet… hipopotamy. To historia podróżniczego uporu i o tym, że każdy z nas ma gdzieś na świecie swojego własnego „trzewikodzioba”

Niespodziewanie szybki powrót

Miał być romantyczny walentynkowy Kair i idealnie dopięty plan po podróży do Jemen. Wystarczyła jednak jedna wiadomość o zmianie lotu, by wszystko się posypało.

Zamiast kolacji z widokiem na piramidy – 800 kilometrów przez pustkowia do Oman, wyścig z czasem i nerwowa walka o bilety.

To historia o tym, jak szybko marzenia zderzają się z rzeczywistością – i jak rodzi się z tego prawdziwa przygoda.

Między kałasznikowem a kadzidłem, czyli przetarcie szlaku w Jemenie

Jemen od dawna był na mojej liście – fascynował, intrygował, trochę niepokoił. Spodziewałam się świata zupełnie innego niż Sokotra, a znalazłam kraj pełen podobieństw i jeszcze większych kontrastów. To opowieść o podróży pod ochroną, o byciu jedyną kobietą turystką, o pięciu modlitwach dziennie, kałasznikowach na targu i rozmowach, które zostają w głowie na długo. Bez filtra. Bez lukru. Szczerze o Jemenie.

Przetarcie szlaku od kuchni

Przetarcie szlaku od kuchni to moment, w którym podróż przestaje być tylko trasą na mapie, a zaczyna się prawdziwa próba terenu. Nowy kraj, nowa kultura, nieznani kontrahenci i rozmowy, które potrafią zaskoczyć bardziej niż egzotyczne smaki. Od śmieci przy drodze, przez jedzenie ręką na podłodze, po trudne pytania o to, co „u nas” jest nie do przyjęcia przy stole. Kulisy tworzenia wyprawy, różnice kulturowe bez lukru i decyzje, które zapadają zanim zaproszę tu grupy.

Pamiątki z podróży

Często słyszę, że skoro tak dużo podróżuję, to pewnie nie przywożę już żadnych pamiątek. A jednak – shopping w podróży to dla mnie ważna część wyjazdów. Obrusy z Peru i Kuby, biżuteria z Pakistanu, zupełnie absurdalna pamiątka z Grenlandii i najbardziej symboliczny prezent znad Gangesu… To opowieść o rzeczach przywiezionych z drogi – przemyślanych, zupełnie niepraktycznych i tych, które same znalazły drogę do walizki.

Kurczak po iworyjsku

Kurczak po iworyjsku miał być tylko awaryjnym pomysłem, a stał się kulinarną opowieścią o Afryce bez filtrów. O improwizacji w hotelowej kuchni, brakach, które uczą kreatywności, i smakach, które zostają w pamięci na długo. To historia o gotowaniu mimo wszystko i o tym, jak bardzo potrafimy docenić to, co na co dzień mamy pod ręką.